W związku z przeobrażeniem się okolicy w czarowny Winter Wonderland definitywnie przerzucam się na broń cięższego kalibru – czarną herbatę :) Wszystkie wynalazki smakowe, z acai, mangostanu i innych dziwnie brzmiących owocków są oczywiście smaczne i używam ich nader chętnie, ale gdy przyjdzie mróz, śnieg i zawierucha nie ma nic lepszego i nic bardziej rozgrzewającego niż najzwyklejsza czarna herbata. Porządnie osłodzona i z cytrynką.
Oczywiście najlepiej herbatkę rozgrzewającą pić w domu, na kanapie lub ulubionym fotelu, przy kominku lub pod kocem… Może to jest chyba częścią rozgrzewającej mocy herbaty :) – skojarzenia, które przychodzą do głowy, gdy ją pijemy :) nawet jeśli kanapa, kocyk i cała reszta nie są nam w danej chwili dostępne??? :)
zdjęcie zapożyczone/photo from: click




